Kolejny dzień pokonywania barier. Tym razem (o zgrozo) stok. Ale nie tak po prostu. Tylko cały stok. Cały, znaczy od szczytu do samego dołu. No tak… Było strasznie (łagodnie to ujmując). Ale tego, czego nauczył mnie ten wyjazd, to tego, że trzeba przełamywać swoje lęki. Bo nie ma nic gorszego niż posiadać jakąś fobię i przynajmniej nie spróbować jej przełamać, pozbyć się. Białka nauczy pokonywania strachu. Szczególnie pomaga również motywacja koleżanek i kolegów. Na przykład niejaka Martyna mówi do mnie przed pierwszym zjazdem: „Nie zabijesz się, a jak się zabijesz to trudno”. Ha!… taka prawda!
No! A po tej dawce stresu i późniejszej satysfakcji z jego przezwyciężenia mieliśmy chillout na termach „Bania”. Świetna okazja na regeneracji po kilku dniach intensywnej jazdy.
Bywajcie!

oprac. Roch Zygmunt

fot. Lucyna Knochowska-Supernak