Piątek (8 lutego) to dzień pełen niespodzianek. Pomimo trzech godzin snu, wszystkim udało się dotrzeć do szkoły na czas. Myślałyśmy, że to nigdy się nie stanie, ponieważ ludzie z Hiszpanii są caaaaaaały czas spóźnieni. Na twarzy każdego z uczniów widać było zmęczenie. Uśmiech natomiast nie opuszczał nikogo, a w oczach widać było smutek, z powodu kończącej się przygody.

Zajęcia zaczęliśmy od przedstawienia map mentalnych, które wykonaliśmy we wtorek, w sześciu grupach. Każdy team liczył 6 osób i musiał przedstawić inny temat. Wysłuchaliśmy informacji o różnicach i podobieństwach między naszymi państwami w kategoriach: potrawy i napoje, legendy i języki, tradycyjne tańce, tradycje i zwyczaje, rzemiosło artystyczne oraz święta i lokalne festiwale.

Naszym dzisiejszym zadaniem było przygotowanie osi czasu, na temat historii powstania Europy. Dostaliśmy mnóstwo opisów ludzi i wydarzeń, po czym wykonaliśmy mapę mentalną z wydarzeniami ułożonymi chronologicznie. Każdy dokładał do tego wszelkich starań, gdyż nagrodą były słodycze, a kto ich nie lubi? Do szkoły przyjechała lokalna telewizja, która zainteresowała się naszym projektem. Uczniowie z Hiszpanii, Włoch oraz Belgii chętnie udzieli wywiadu.

Następnie mieliśmy półgodzinną przerwę, więc z naszymi przyjaciółmi udaliśmy się do szkolnej stołówki, by zjeść lokalne jedzenie – tosty z sosem pomidorowym i ciastko z czekoladą. Wszyscy bardzo się zajadali, gdyż wiedzieli, że spożywają to po raz ostatni. Myśl o kończącej się przygodzie niestety, tego dnia, nie opuszczała nas…

Po powrocie, z pełnymi żołądkami, zabraliśmy się do pracy. Obejrzeliśmy film o faktach dotyczących Europy. Wypełniliśmy końcowy kwestionariusz, wybraliśmy zdjęcia, nagrania i wiadomości do kapsuły czasu, która powędruje do Belgii w ramach zakończenia projektu. Przybyła też do nas pani z Meksyku, która podsumowała nasz projekt prezentacją multimedialną.

Razem z dziewczynami oraz naszymi twins, udałyśmy się do sklepu po drobne, lokalne przysmaki. Miałyśmy ogromny dylemat – co powinnyśmy wziąć, wszakże wszystko jest takie pyszne… Spacerom po markecie nie było końca. Finalnie, każda z nas wyszła z wielką torbą słodyczy. Udałyśmy się z powrotem do szkoły i wszyscy dziwili się, że kupiłyśmy tak wiele. Nasi koledzy z wymiany nie pozwolili nam natomiast wejść do biblioteki. Byłyśmy bardzo zdezorientowane i nie wiedziałyśmy, co się dzieje! Okazało się, że przygotowali dla nas niespodziankę!!! Plakat z napisem ‚witamy’ w każdym z naszych języków, włączyli bardzo smutną muzykę, mieli latarki i balony. Polało się morze łez, wszyscy się przytulali. Nikt z nas nie chce, by ta przygoda dobiegła końca. Trafiłyśmy na wspaniałych ludzi. Moja twin- Andrea, zaprosiła mnie nawet do siebie na wakacje!!

Gdy wszyscy doszli do siebie po tej wzruszającej chwili, udaliśmy się na obiad, oczywiście spóźnieni, prawie PÓŁ GODZINY, całą grupą, razem z naszymi nauczycielami. Ostatni, wspólny posiłek, składał się e z 3 dań i nasze żołądki ledwo go pomieściły.

Następnie udaliśmy się do domów, gdzie w końcu udało mi się poznać rodziców Andrei. Są bardzo mili, ale wielka szkoda, że nie potrafią mówić po angielsku, bo z chęcią bym z nimi porozmawiała. I przyszedł czas na pakowanie. Mamy nadzieję, że nasze walizki pomieszczą wszystkie pamiątki i słodycze , które zakupiliśmy. Późnym wieczorem spotkamy się na ostatnią wspólną, pożegnalną kolację, zapewne z masą przytulasów i łez. Jutro opuszczamy Bezę o 4 rano( nie zamierzamy spać, życie jest za krótkie na sen! ) i czeka nas szesnastogodzinna podróż do Polski. ŻYCZCIE NAM POWODZENIA!!

Marta Formela